Szef ma zawsze rację, nawet wtedy gdy jej nie ma

Dodano: 07-02-2017

Niezależnie od tego, jak jest określany (kierownik, dyrektor, manager, szef), przełożony często traktowany jest jako guru: podwładni darzą go estymą, okazują szacunek, wykonują skrupulatnie i bez większych oporów jego polecenia. Jest to przywilej autorytetów, a nasz zwierzchnik do takich może być (i często jest) zaliczany. Przywilej ten respektowany jest niemal automatycznie: nie sprzeciwimy się szefowi, nawet gdy wiemy (albo przypuszczamy), że może się on mylić. Tak po prostu nie wypada. Bezkrytycznie słuchamy więc jego poleceń. „Skoro sam szef tak mówi, to zapewne tak jest, a jak mówi to mówi, a jak mówi- to wie”. Problem w tym, że to nie zawsze będzie Prawda Objawiona, a jedynie objaw kapitanozy.

Titanic

Kapitanoza jest przypadłością współczesnych organizacji.  Przyrostek „-oza”, typowy dla chorób (halucynoza, skolioza, borelioza czy psychoza) wskazuje,  że jest to stan kliniczny. Polega on na bezkrytycznym słuchaniu poleceń osób, które uważa się za autorytet. Uległość ta może prowadzić do niekwestionowania ich poleceń, co nawet może być niebezpieczne. Szef nie ma jednak monopolu na wiedzę i na nieomylność. Paradoksalnie, zbyt duży autorytet szefa może zmniejszać efektywność zespołu. Pozytywną alternatywą jest koncepcja lidera autentycznego, a więc szczerego, uczciwego, prawego, czyli wiarygodnego. Lider powinien sprzyjać tworzeniu atmosfery pozwalającej wszystkim na swobodne wyrażanie opinii, a jednocześnie ze spokojem przyjmować krytykę. Środowisko takie może sprzyjać większej skłonności do otwartości i twórczość pracowników czy większej ich  skłonność do brania odpowiedzialności za swoje działania (Mockałło, 2013).

Kapitanoza ma groźne skutki, jak dowodzą przypadki:

  • statku Titanic – wszyscy wierzyli kapitanowi, że statek jest niezatapialny i że żadna góra lodowa tego statku nie zniszczy. Skutki tego przeświadczenia są ogólnie znane;
  • wahadłowca Challenger, który wybuchł zaraz po starcie (koniec XX w.) – presja czasu i sukcesu wśród kierownictwa NASA tak sparaliżowała inżynierów, że nie odważyli się poinformować o fatalnej w skutkach organizacji lotu;
  • katastrofa Boeinga 737 w Waszyngtonie  13 stycznia 1982, której załoga nie odważyła się podważyć złych decyzji kapitana. W katastrofie lotniczej zginęło 78 osób;

Zakończę w iście kapitańskim stylu, słowami kapitana Jack Sparrow, z filmu „Piraci z Karaibów” „Problem nie jest problemem. Problemem jest podejscie do problemu”, czyli kapitanoza.

Lena Grzesiak

Literatura:

  • http://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/1097022,Titanic-najslynniejsza-morska-katastrofa
  • http://www.misjesondkosmicznych.pl/artykulmiesiaca20.html
  •  http://www.newsweek.pl/swiat/kiedy-szef-staje-sie-zagrozeniem-,artykuly,396915,1.html
  • http://www.nowewyrazy.uw.edu.pl/haslo/kapitanoza.html
  • Mockałło Z., Autentyczne przywództwo – nowa koncepcja kierowania zespołem, Bezpieczeństwo Pracy, 10/2013, s. 2-26